Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

1000x200 LIGA HALOWA

ZALOGUJ SIĘ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

KroosDe Team
Kolejka 13
2
vs
2
( 1 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

FC United
niedziela, 23 kwiecień 2017 • 20:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

W ósemce kolejki

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      To było starcie trzeciej z czwartą drużyną rozgrywek. I wiele sobie po nim obiecywaliśmy, bo nie będzie przekłamaniem stwierdzenie, że prawdopodobnie jedna z tych ekip skończy na podium drugiej edycji Futboligi. Zwycięstwo mogło w tym bardzo pomóc, ale porażka też niczego jeszcze nie przekreślała. Jedni i drudzy wszystkich tych wariantów byli świadomi i nie zamierzali pozwolić sobie na jakiekolwiek straty. Nikogo to na szczęście nie usztywniło ani też nie spowodowało, że zawodnicy czekali wyłącznie na błąd przeciwnika. To był naprawdę fajny i otwarty mecz, co jest swojego rodzaju ukłonem przede wszystkim przed FC United.

      Podopieczni Maćka Grabowskiego nie słyną raczej z technicznego futbolu. Zwykle ich gra ogranicza się do bardzo twardej defensywy i na tym, co z przodu wymyśli Kamil Czyżak. Ale w niedzielny wieczór widzieliśmy znacznie, znacznie więcej. Świetnie grał Tomek Małek, swoje robił Michał Kropiewnicki i to właśnie ten gracz miał możliwość otwarcia wyniku już w 30 sekundzie! Kapitalną piłkę zagrał mu wspomniany Kamil Czyżak, lecz koledze z drużyny zabrakło mocy – uderzenie było bowiem zdecydowanie za lekkie i pewnie złapał je Piotrek Koza.  To było jednak poważne ostrzeżenie dla Kominków, które odpowiednich wniosków nie wyciągnęły. Skutki były opłakane – w 4 minucie gola dla United zdobył Filip Bagiński, który skorzystał z doskonałego zagrania Tomka Małka. I to wcale nie był koniec ofensywnej gry miejscowych. W 5 minucie blisko strzelenia gola numer 2 był Konrad Miszczyński, a w 10 minucie następną próbę oszukania bramkarza Kati podjął Michał Kropiewnicki, lecz i tym razem bez skutku. Dopiero po tym do gry wzięli się Kamil Melcher i spółka. Sytuacje drużyny z Duczek tak klarowne nie były, ale sugerowały, że zespół powoli wchodzi na swój poziom i będzie ciekawie. I tak też się stało. W 20 minucie na bramkę Mariusza Sztabnika uderzał Michał Wytrykus, a golkiper United puścił piłkę pod pachą i mieliśmy remis! Zawodnicy z Zielonki mieli jednak tutaj pretensje nie do swojego bramkarza, a do sędziego, który ich zdaniem chwilę wcześniej nie zagwizdał oczywistego rzutu karnego. Ale nie było sensu nad tym rozmyślać, zwłaszcza, że w 23 minucie sam na sam z Piotrkiem Kozą ponownie znalazł się Michał Kropiewnicki. I znów zmarnował okazję, tym razem trafiając w słupek! I tak, zamiast prowadzenia, wynik był remisowy, ale nikogo on na szczęście nie zadowalał.

      Dzięki temu druga połowa była równie ciekawa jak pierwsza. Nadal większe zagrożenie mógł odczuwać Piotrek Koza, który w 32 i 34 minucie był dwukrotnie zmuszany do interwencji. I o ile z tych okoliczności wyszedł obronną ręką, o tyle przy trzeciej próbie skapitulował. Asysta Kamila Czyżaka i gol Tomka Małka, po którym kibice i rezerwowi United wpadli na murawę i wyściskali zadowolonego strzelca. Kominki ponownie były pod presją. Z zespołu, który po rundzie jesiennej mocno trzymał się na trzecim miejscu, za chwilę mógł spaść poza podium! Nie można było do tego dopuścić, o czym doskonale wiedział Rafał Radomski. Powoli włączał mu się tryb, gdzie wszystko musiał brać na swoje barki, ale zanim to nastąpiło, o mało co gwoździa do trumny Kati nie wbił Michał Kropiewnicki. Ten zawodnik wyraźnie nie miał swojego dnia i mimo wielu okazji, nie potrafił wpisać się na listę strzelców. I to się srogo zemściło - w 46 minucie Przemek Wycech zagrał do Michała Czuby, a ten huknął nie do obrony i znów był remis! I teraz to United było w odwrocie. Podopieczni Maćka Grabowskiego zupełnie się pogubili i w 50 minucie mogli za to ponieść najwyższą karę. Dwukrotnie im się jednak upiekło, bo najpierw Przemek Wycech źle zagrał do Rafała Radomskiego, który miałby przed sobą tylko bramkarza, a później sam Rafał uderzał z lewej nogi i trafił w słupek! Los widocznie nie chciał, by ktoś schodził z boiska bez jakiejkolwiek zdobyczy i mecz zakończył się wynikiem 2:2. Przedstawicielom obu obozów należą się brawa za to spotkanie, chociaż pewnie i jedni i drudzy odczuwają niedosyt. Ale cóż – trzeba walczyć dalej, bo rywalizacja o medale tak naprawdę dopiero się rozpoczyna i potrwa pewnie do ostatniej kolejki.


       

      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819 InPlus 1920