Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

1000x200

ZALOGUJ SIĘ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Retro Squad
Kolejka 17
0
vs
3
( 0 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC United
niedziela, 04 czerwiec 2017 • 12:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Piłkarz meczu

        Czyste konto


           Podsumowanie

          Gracze United doskonale zdawali sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Ich „być albo nie być” na podium zależało od dwóch czynników – własnego zwycięstwa i pomocy Prestiżu, który gdyby wygrał lub chociaż zremisował z Kominkami, utorowałby drogę miejscowym do brązowych medali. Zanim jednak można było rozpocząć spekulacje, należało wygrać z Retro. Często jest tak, że wybiega się za daleko w przyszłość i gdy już myśli się o kolejnych krokach, nie udaje się zrobić tego pierwszego. Retro nie miało tutaj przecież nic do stracenia. Podopieczni Kamila Wójcickiego tylko mogli, natomiast przeciwnicy musieli. Szkoda tylko, że graczom z Radzymina nie udało się zebrać pełnego składu. Brakowało przede wszystkim bramkarza, chociaż Maciek Grabowski również na komfort w tym temacie nie mógł liczyć. Kamil Czyżak, Michał Kropiewnicki, Tomek Rydzewski – to tylko kilka nazwisk, których w niedzielę brakowało. I to było widać, bo długi czas gra miejscowym kompletnie się nie układała...

          Tak naprawdę to w pierwszej połowie coś ciekawego zaczęło się dziać mniej więcej po upływie kwadransa. Do tego momentu obydwaj bramkarze udzielali się głównie tylko wtedy, gdy trzeba było wyekspediować aut bramkowy. Ale gdy etap wzajemnego badania minął, dość niespodziewanie odważniej zaatakowało Retro. W 17 minucie Kamil Wójcicki ładnie urwał się po skrzydle, minął zwodem jednego z obrońców i niechybnie zmierzał ku Mariuszowi Sztabnikowi. Niestety – strzał nie był już tak atrakcyjny jak cała akcja i futbolówka poleciała obok słupka. To nie zniechęciło samego zawodnika, który w 20 minucie zagrał bardzo dobrą piłkę do Dariusza Rosłona – ten był praktycznie na wprost bramki, lecz w decydującym momencie zabrakło mu precyzji, bo strzelił za bardzo w środek, dzięki czemu Mariusz Sztabnik tylko wyciągnął rękę i zatrzymał tor lotu piłki. To była naprawdę dogodna okazja, by objąć prowadzenie i United potraktowało to bardzo poważnie. Należało jak najszybciej wrzucić wyższy bieg, bo gdyby Squad strzelił gola jako pierwszy, to mogło się skończyć identycznie jak z Sokołami. I na szczęście dla faworytów – w 23 minucie prosty błąd popełniła defensywa Retro. Nikt przy rzucie rożnym nie przypilnował Filipa Bagińskiego, który strzałem z głowy nie dał szans Pawłowi Ziółkowskiemu. Nie ma nic gorszego, niż strata gola po stałym fragmencie gry, bo wydaje się, że wystarczy stać wtedy blisko rywala i nie dać mu dojść do pozycji strzeleckiej. Tutaj wyraźnie zabrakło komunikacji, a co gorsze – tuż przed przerwą zrobiło się 2:0. Z bliskiej odległości piłkę do siatki wpakował Janek Jasek i United mogli odetchnąć. Dwa gole przewagi – przed drugą połową brzmiało to naprawdę solidnie.

          Szczególnie, że debiutanci nie za bardzo mieli siły, by postawić wszystko na jedną kartę. Przede wszystkim nie dysponowali zmianami, więc ci zawodnicy którzy zaczęli mecz, musieli go także skończyć. Na szczęście United także tempa nie forsowało. Tutaj należało się po prostu ustrzec błędów i czekać, aż pomyłka przytrafi się rywalowi. I np. w 39 minucie mogło być 3:0 – złe wybicie piłki przez Pawła Ziółkowskiego, omal nie skończyło się końcem marzeń Squadu o remisie. Na szczęście golkiper Retro tak samo efektownie jak zawinił, później się zrehabilitował, w tylko sobie znany sposób broniąc strzał Filipa Bagińskiego. No tak, ale wynik 0:2 wciąż premiował przeciwników. Minuty uciekały, a wynik się nie zmieniał i gdy wydawało się, że rezultatem obowiązującym będzie ten z pierwszej połowy, tuż przed finałowym gwizdkiem sędziego, futbolówkę jeszcze raz wpakował do siatki Tomek Małek. United jeszcze wtedy nie wiedzieli, że to zwycięstwo będzie tylko pyrrusowym. Niestety – Prestiż nie przyjechał na starcie z Kominkami, co uniemożliwiło pozostanie na najniższym stopniu podium. Trudno mieć jednak pretensje do kogokolwiek – wystarczyło wygrać z Sokołami i byłoby po sprawie. Za miejsce tuż za strefą medalową kilka ekip dałoby się pokroić, ale nie oni. Niby udało się poprawić lokatę sprzed roku, a i gra wyglądała znacznie lepiej niż wtedy, jednak niedosyt pozostał. Tę sportową złość trzeba po prostu przenieść na Puchar Ligi i tam spróbować powalczyć o najcenniejsze trofeum. Co do Retro, to tę przejściową dla nich rundę oceniamy pozytywnie. To nie była tylko wybijanka czy gra na alibi – widać było, że ta drużyna wymaga od siebie więcej, nawet jeśli zdarza się, że przegrywa przez to bardzo wysoko, jak z Prestiżem. Nie powinna jednak schodzić z określonej drogi, bo kiedyś to na pewno zaprocentuje.


          ZDJĘCIA Z MECZU - TUTAJ

          Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819 InPlus 1920