Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

AGD Marking
Kolejka 7
8
vs
2
( 2 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

SSC ŻoliBoli
niedziela, 27 październik 2019 • 19:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Nie potrzeba było wielkiego daru przewidywania, aby odgadnąć zwycięzcę tego spotkania. I piszemy to mając duży szacunek do ekipy ŻoliBoli, no ale tabela czy ostatnio osiągane wyniki nie kłamią. Ten zespół był skazany na klęskę w rywalizacji z AGD Marking, zwłaszcza gdyby okazało się, że faworyci zagrają w optymalnym składzie. A ci po sensacyjnej porażce z Sokołami, wzięli sobie za cel, że do końca sezonu wszystko muszą już wygrywać. Nie mieli wyjścia, bo limit wpadek na tę rundę wykorzystali z nawiązką i należało maksymalnie się skoncentrować, by nie zaliczyć kolejnej. A skoro mogli z Sokołami, to w sumie czemu nie z ŻoliBoli?

      Zawodnicy z Warszawy pewnie też nie nastawiali się tutaj na sukces. Ale wcale nie było tego po nich widać. Przyjechali praktycznie najmocniejszym składem na ten moment, aczkolwiek mieli problem z bramkarzem, bo kontuzji nabawił się Michał Olszewski. Jego zastępca okazał się dużo młodszy, no i jak się później okazało – w wielu sytuacjach zabrakło mu doświadczenia. Wróćmy jednak do początku spotkania. Przewaga AGD zarysowała się niemal od pierwszego gwizdka, leczy należy oddać zawodnikom SSC, że bronili się dzielnie. Wiadomo – czasami mieli dużo szczęścia, no ale też nie na tyle, by tę pierwszą część spotkania dograć bez strat. W 8 minucie sędzia podyktował przeciwko nim dość „głupi” rzut karny – taki, którego spokojnie można było uniknąć. Janek Szulkowski z „wapna” uderzył nie do obrony i było 1:0. Za chwilę, po strzale Kacpra Dalby zrobiło się 2:0, no i byliśmy pewni że jeszcze przynajmniej 3-4 trafienia w tej odsłonie obejrzymy. Ale ŻoliBoli walczyło. Na tyle na ile mogło i na tyle ile starczało mu umiejętności. W 16 minucie z dobrej strony pokazał się za to wspomniany wcześniej bramkarz tej ekipy – Arkadiusz Wojda, który z bliska efektownie obronił strzał Kacpra Dalby. Było też więc i jego zasługą, że wynik do przerwy brzmiał „tylko” 0:2. Wiedzieliśmy jednak, że to co najtrudniejsze dopiero przed ligowym beniaminkiem. I że czeka ich tutaj jeszcze mnóstwo trudnych chwil, na które musieli być przygotowani.

      Finałowa odsłona zaczęła się symbolicznie dla całej drugiej połowy – Marking zdobył bowiem gola strzałem z dystansu, ale wyglądało to, jakby bramkarz mógł zachować się trochę lepiej. No i niestety tak też było przy wielu kolejnych bramkach zdobywanych przez faworytów. Wszystko wpadało po dłoniach golkipera SSC i sami nie wiedzieliśmy, czy to efekt wzrostu, śliskiej piłki czy po prostu brakuje mu jeszcze trochę doświadczenia. Pewnie wszystkiego po trochu. W każdym razie, przy założeniu obecności nominalnego bramkarza, ŻoliBoli na pewno nie przegrałoby tutaj tak wysoko. Łącznie straciło osiem bramek, ale też dwie zdobyło. Obydwie były autorstwa Piotrka Wojciechowskiego, który najpierw wykorzystał asystę Konrada Rozbickiego, a potem wepchnął futbolówkę do siatki po zgraniu Piotrka Bednarowicza. No i cóż – dobre i te dwie bramki, bo gdyby skończyło się do zera, to podróż na Żoliborz byłaby raczej mało optymistyczna. Nie twierdzimy, że w zaistniałych okolicznościach była, no ale tak jak napisaliśmy wcześniej – chłopaki dali z siebie tyle ile mogli i chwała im za to. Marking zrobił z kolei to co musiał. W takim meczu nic nie da się wygrać, bo jeśli jesteś z góry skazany na zwycięstwo, to możesz się jedynie skompromitować. AGD zna ten smak po porażce z Sokołami i wie, że nie jest to najmilsze doświadczenie. Teraz chłopaki zrobili jednak wszystko jak trzeba i miano „rycerzy jesieni” nadal jest w ich zasięgu. Choć nie wszystko zależy już tylko od nich.


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819 InPlus 1920