Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Galacticos
Kolejka 12
1
vs
3
( 1 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Łukasz Matlęga

Ursynów
niedziela, 11 październik 2020 • 15:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        W zapowiedziach pisaliśmy, że dla walczącego o podium Ursynowa, będzie to prawdopodobnie najłatwiejszy mecz ze wszystkich, jakie czekają go w końcówce sezonu. Ale to była tylko teoria, bo Galacticos nieźle spisali się w Pucharze Ligi, minimalnie przegrali w lidze z Drzewcami i przystępując do tego pojedynku bez większej presji, wcale nie stali na straconej pozycji. No ale żeby myśleć tutaj o niespodziance, to przede wszystkim musieli dokonać nastawienia celowników. Bo w żadnym z dotychczasowych spotkań, mimo wielu okazji jakie sobie stworzyli, nie potrafili zamienić ich na gole. A bez goli trudno o trzy punkty. Problem polegał na tym, że stricte ofensywnych graczy było u nich w niedzielę jak na lekarstwo. Pod nieobecność Miłosza Pachy czy Mariusza Czarneckiego, chłopaki musieli się mocno poprzestawiać i wydawało się, że znów ucierpi na tym ofensywa. Tymczasem...

        … już w piątej minucie było 1:0 dla Galacticos! Sebastian Bełczyński przebiegł z kilką dobrych kilkanaście metrów, nikt się jego obecnością w środku pola nie zainteresował i gdy w końcu dobiegł do linii pola karnego, to tam oddał chytry strzał, po którym nawet taki fachowiec jak Łukasz Trąbiński nie zrobił żadnego ruchu. To był poważny sygnał ostrzegawczy dla Ursynowa, który mógł zresztą bardzo szybko odpowiedzieć, ale Patryk Banaszkiewicz nie wykorzystał dobrego podania od jednego z kolegów i z bliskiej odległości nie zdołał umieścić piłki w siatce. No i zamiast 1:1, za chwilę mogło być 0:2. Julian Marel niepotrzebnie wdał się w drybling, stracił piłkę i rywale poszli z kontrą, gdzie mieli przewagę w stosunku 3 na 1! I gdyby ją wykorzystali, to praktycznie postawiliby czarno-czerwonych pod ścianą. Na szczęście dla faworytów Galacticos zanotowali strzał w słupek i wynik pozostał bez zmian. Powstawało jednak pytanie, czy to nie było przypadkiem jedynie odłożenie egzekucji w czasie. Bo do tego momentu Ursynów grał naprawdę źle i nic nie wskazywało na to, że w końcu coś się odmieni. Ale obraz gry powoli się odwracał. Galaktyczni zostawiali swoim przeciwnikom coraz więcej przestrzeni we własnej obronie i to musiało się dla nich źle skończyć. W 24 minucie Julian Marel zagrywa do Adama Stańczuka a ten pokonuje Oskara Gajewskiego i do przerwy był remis. Jeden punkt zupełnie jednak zespołu Roberta Biskupskiego nie urządzał. I jego podopieczni wiedzieli, że jeśli celem jest cała pula, to nie można zwlekać i atak na konwój z punktami trzeba przypuścić jak najszybciej. Taki był ich na plan na start finałowej odsłony.

        I już w dwie minuty po wznowieniu gry Ursynów był w tym meczu na prowadzeniu. I znowu bramkę zanotował Adam Stańczuk, tym razem precyzyjnie wykańczając podanie Łukasza Skirzyńskiego. Teraz faworyci mogli już grać na większym luzie, aczkolwiek musieli uważać, bo przewaga jednego trafienia niczego tutaj jeszcze nie rozwiązywała. Tyle że Galacticos prezentowali się coraz słabiej. Brakowało im pomysłu w ataku pozycyjnym, co wciąż jednak nie może dziwić, bo ta drużyna nadal jest na etapie zgrywania się. No ale chcąc wrócić do gry, trzeba było przyspieszyć grę, a nie było komu tego zrobić. Obrona Ursynowa nie miała więc wiele roboty, z kolei zawodnicy ofensywny czekali na okazję, by zamknąć ten mecz. W 41 minucie z przewrotki uderzał Adam Stańczuk, ale piłka poszybowała nad bramką. Co jednak nie udało się wtedy, stało się faktem w 46 minucie. Szybka kontra Ursynowa, Robert Biskupski zagrywa do Adama Stańczuka, a ten kompletuje hat-tricka i mecz kończy się wynikiem 3:1. Galacticos trochę strachu przeciwnikom przysporzyli, a pewnie mogliby jeszcze więcej, gdyby nie zmarnowana okazja przy 1:0. Trudno jednak powiedzieć, czy nawet dwubramkowe prowadzenie by utrzymali, bo im mecz trwał dłużej, tym wyglądali słabiej, z kolei rywale odwrotnie. Nie był to jednak dla Ursynowa tak łatwy mecz jaki miał być, ale w dalszej perspektywie pozostaje to bez znaczenia. Najważniejsze, że do celu jakim jest podium, zostało już naprawdę niewiele, nawet jeśli prawdziwe schody dopiero się dla nich rozpoczynają.


        Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819 InPlus 1920